„Salomon” debatuje i dyskutuje...

26 czerwca 2015

10.06.2015r. w Chrześcijańskiej Szkole Podstawowej „Salomon” odbyła się pierwsza w historii placówki Debata Oksfordzka. Zorganizowano ją przy współpracy z Fundacją Rozwoju Demokracji Lokalnej, pomysłodawcą projektu Lubuska Akademia Debat Szkolnych.W dyskusji udział wzięło ośmioro uczestników, podzielanych na dwie drużyny. W skład Propozycji wchodzili: Jakub Plonkowski, Julia Krześniak, Tymoteusz Burzyński, Wiktoria Gazda. Ich adwersarzami byli: Igor Karwan, Zuzanna Michalska, Ewaryst Kowalczyk, Szymon Twardowski.

Należy nadmienić, iż do udziału w debacie uczniowie przygotowywali się samodzielnie, pracując w swoich zespołach. Rolą nauczyciela było zapoznanie ich z ideą, założeniami i przebiegiem tego typu przedsięwzięcia. Wyszukiwanie argumentów i kontrargumentów, tworzenie mów, zgodnie ze sztuką oratorską, było zadaniem dzieci.

Przebieg debaty, a w szczególności trafność doboru i zaprezentowania argumentów oceniało Szanowne Jury w składzie: Bożena Ronowicz – przewodnicząca, dr Małgorzata Witkowska, Katarzyna Twardowska, Grzegorz Blaut. Bardzo wysoko ocenili oni poziom zorganizowanej w ChSP „Salomon” Debaty Oksfordzkiej. Poniżej prezentujemy ich wypowiedzi na temat tak ważnego dla szkoły wydarzenia.

Paulina Gajna:
Jak oceniają Państwo przydatność organizowania Debaty Oksfordzkiej w szkole podstawowej?

Bożena Ronowicz:
Taka debata daje możliwość porozumiewania się, rozmowy z drugim, młodym człowiekiem. Stwarza okazję do wyrażania swoich poglądów w sposób kulturalny. Było to szczególnie widoczne podczas Debaty Oksfordzkiej organizowanej w Chrześcijańskiej Szkole Podstawowej „Salomon” w Zielonej Górze. Jej uczestnicy zwracali się do siebie z ogromnym pietyzmem. Ponadto, przedsięwzięcia tego typu uczą przedstawiania swojego stanowiska w sposób zdecydowany, kulturalny, nie obrażając oponentów. Jestem zdziwiona, że tak młodzi ludzie już to potrafią.

Małgorzata Witkowska:
Sądzę podobnie. Szkoła podstawowa to czas, w którym młodzi ludzie nieco mniej, niż w późniejszych etapach szkolnych, przejmują się nauką. Teraz, poprzez takie zmagania, mogą zobaczyć, że dorastanie, dojrzewanie to nie tylko zdobywanie wiedzy, ale też inne działania. Bardzo podobało mi się, że uczniowie potrafili bronić swojego zdania, byli pewni swoich racji. Czynili to jednak zawsze w sposób kulturalny. Zauważyłam nawet, że jeden z uczestników debaty, wstając, zapinał guzik od marynarki. Zachowywał się więc bardzo profesjonalnie.

Katarzyna Twardowska:
Sądzę, że szkoła podstawowa to najlepszy moment na organizację debaty. Często obserwujemy to, w jaki sposób my – dorośli dyskutujemy w różnych gremiach. Należy przyznać, że bywa to czasem dalekie od ideału. Nasze dzieci na to patrzą i uczą się. Warto więc już na tym etapie edukacji pokazywać, że można, trzeba inaczej. Przed nimi jeszcze kilka lat na to, by szukać wiedzy, jak nie powielać złych wzorców. Miejmy nadzieję, że będą angażowani w takie działania, które im to umożliwią.

Grzegorz Blaut:
Uważam, że takie formy aktywności w szkole są zupełnie zbędne. Od momentu rewolucji przemysłowej edukacja nie ma kształtować ludzi samodzielnie myślących, liderów, lecz robotników, którzy podejmą prace w fabrykach. Ich zadaniem jest całkowite podporządkowanie się autorytetom, pracodawcom. Ucząc dzieci debatowania, nauczamy także samodzielnego, logicznego myślenia. Nabywają one umiejętność bronienia swojego stanowiska, a więc także kształtują u siebie zdrowe poczucie własnej wartości. Z drugiej zaś strony stają się bieglejsi w szanowaniu poglądów przeciwników. To tworzy doskonałe warunki do tego, aby te osoby były w przyszłości liderami, osobami wywierającymi wpływ na kształt rzeczywistości.

M.W.:
Uważam, że debata powinna odbyć się nie tylko w obecności innych uczniów, lecz także ich rodziców. Widać było, że dzieci samodzielnie przygotowały się do wystąpień, nikt im nie narzucał tego, co mają mówić. Uderzyło mnie to, że w pewnym momencie opozycja powiedziała, że dzieci nie mogą głosować, gdyż są niepełnoletnie. Propozycja odparła, że przecież w domach rozmawia się o wyborach i dzieci mają wpływ na rodziców. Jeżeli usłyszeliby to rodzice, może zrodziłaby się w nich refleksja, że może warto z dzieckiem porozmawiać o wyborach, mimo że dziecko w nich nie uczestniczy.

K.T.:
W grupie opozycji padł ciekawy argument, że rodzice nie mówią o tym, na kogo głosują. Przysłuchujący się tej dyskusji mogli poczynić refleksje na ten temat.

P.G.:
Jak oceniają Państwo Debatę Oksfordzką przygotowaną i przeprowadzoną przez ChSP „Salomon”?

B.R.:
Jeżeli chodzi o kwestie formalne, należy nadmienić, że precyzyjnie określono kryteria przeprowadzenia tej debaty. Uczestnicy, poza jednym wyjątkiem, stosowali się do zasad. Pani Marszałek w zasadzie nie musiała ingerować w przebieg dyskusji. Młodzież zachowywała się w stosunku do innych uczestników bardzo kulturalnie. Widać, że nie jest to wyuczone na potrzebę przedsięwzięcia, ale stanowi składnik ich osobowości. Nie było to sztuczne, ale wypływało z wnętrza.

M.W.:
Debata to kolejne potwierdzenie mojej opinii na temat tej szkoły i pozytywnych relacji pomiędzy nauczycielami i uczniami. Dzieci czuły się pewnie, nie miały świadomości bycia ocenianymi. Wprawdzie wiedziały, że ocena się pojawi, zostanie przez jury wyłoniony zwycięzca, jednak nie było w nich strachu. Uczniowie postrzegali się jako przygotowanych i pewnych tego, co robią.

K.T.:
Ze wszystkim, co tutaj zostało powiedziane, zgadzam się. Chcę dodać kilka zdań na temat autentyczności debaty, ale także szkoły. Dzieci były bardzo dobrze przygotowane do tego, jak mają się zachować nawet w momencie przegranej. Miały świadomość tego, że ktoś wygra, ktoś przegra. Ponadto uczniowie zostali potraktowani bardzo poważnie. Była to prawdziwa Debata Oksfordzka. Dzieci nie odgrywały wyuczonych ról, ale dyskutowały.

G.B.:
Była to bardzo profesjonalnie przygotowana debata. Uczestniczyłem w takowych organizowanych przez fachowców, sądzę, że to, co zaprezentowano w szkole, nie odbiegało od wzorców. Oczywiście, nie wszystko było idealne, ale są to przecież warunki szkolne, a uczestnikami Debaty Oksfordzkiej były dzieci.


Ogromnie cieszymy się z przychylnych opinii na temat debaty i szkoły. Szanowni Goście udzielili nam ponadto wielu cennych wskazówek, jak doskonalić pracę nad tego typu projektami. Wierzymy, że kolejne przed nami.